Wyszukiwarka przetargów
Największą stratą w przetargach nie jest przegrana oferta, tylko postępowanie, którego nigdy nie zobaczyłeś.
Dlaczego szukanie po słowie kluczowym zawodzi
Tytuły ogłoszeń pisane są językiem urzędowym, nie branżowym. Przykład z naszej bazy: postępowanie „Monitoring i ilościowa analiza treści medialnych" dotyczy w rzeczywistości badania dezinformacji — ale słowa „dezinformacja" nie ma w tytule, tylko w opisie. Kto szukał po tym słowie, nie zobaczył go.
To nie jest wyjątek, tylko reguła. Dlatego wyszukiwarka, która porównuje wpisane słowa z tytułami, przepuszcza dużą część rynku — i robi to niezauważalnie, bo nie wiesz o postępowaniach, których nie wyświetliła.
Trzy warstwy, które muszą działać razem
- Kody CPV — klasyfikacja przedmiotu zamówienia, odporna na styl tytułu. Bywa jednak ustawiana niedbale: badanie o dezinformacji z naszego przykładu ma kod „przetwarzanie danych", a nie „monitoring mediów".
- Treść, nie tylko tytuł — przedmiot zamówienia opisany jest zwykle dopiero w specyfikacji. Przeszukujemy opisy i dokumentację, nie same nagłówki.
- Dopasowanie po znaczeniu — model rozumie, że „analiza dyskursu medialnego" i „monitoring dezinformacji" mówią o tym samym, choć nie mają wspólnego słowa.
Filtry, które naprawdę zawężają
Przy 55 295 aktywnych postępowaniach same słowa to za mało. Najbardziej zawężają kryteria opisujące, czy w ogóle możesz wystartować: próg wadium, liczba wymaganych referencji, obecność wymogu certyfikatów i termin, który realnie zdążysz dotrzymać. Można je podać zwykłym zdaniem, na przykład „wadium do 10 tys. zł, maksymalnie jedna referencja, bez certyfikatów".
Więcej o samym szukaniu: Jak znajdować przetargi.